Rocznica śmierci, którą świętuje cały kraj
←  Czytelnia

Źródło

Rocznica śmierci, którą świętuje cały kraj

Rok 2026 jest osiemsetną rocznicą śmierci Franciszka. Nie urodzin - śmierci. I to jest w tych obchodach najciekawsze.

Michał Paczuła · sobota 5 września  ·  3 min czytania  ·  6:00 słuchania

Posłuchaj zamiast czytać

6:00

Od pierwszego stycznia tego roku czwarty października jest we Włoszech dniem wolnym od pracy. Zamknięte szkoły, zamknięte urzędy. Wrócił jako święto państwowe po czterdziestu dziewięciu latach przerwy, ustawą numer 151 z 2025 roku. Poprzednia, ta z 1977, skasowała go razem z kilkoma innymi dniami w ramach oszczędności.

Powód powrotu jest jeden: osiemsetna rocznica. Franciszek umarł 3 października 1226 roku, więc rok 2026 zamyka osiem stuleci.

I tu zaczyna się rzecz, która przy pierwszym spotkaniu brzmi dziwnie. Cały ten rok, wszystkie obchody, przywrócone Włochom święto państwowe - to jest rocznica czyjejś śmierci.

Rocznice zwykle upamiętniają początki. Ta upamiętnia wieczór, w którym czterdziestoczteroletni, prawie już niewidomy i schorowany człowiek przestał oddychać w glinianej chacie pod Asyżem.

Co się wtedy stało

Zmarł wieczorem, w Porcjunkuli - małym kościółku na równinie pod miastem, ostatnim, który odbudował własnymi rękami. Bracia zebrali się wokół niego. Dziś stoi tam kaplica, którą nazwano Transitus, czyli „przejście”.

To, co zrobił w ostatnich dniach, jest w całej tej historii najbardziej jego. Miał gotową pieśń, napisaną rok wcześniej w San Damiano - Pochwałę stworzeń, znaną też jako Pieśń słoneczna. Pochwałę słońca, wiatru, wody, ognia i ziemi. Umierając, dopisał do niej jeszcze jedną zwrotkę.

„Panie, bądź pochwalony przez naszą siostrę, śmierć cielesną, której żaden żyjący człowiek ujść nie zdoła.”Pochwała stworzeń, zwrotka dopisana w 1226 roku

A potem, według przekazu, zaśpiewał ją razem z braćmi. Nie podyktował, nie zostawił w szufladzie. Zaśpiewał.

Człowiek, który nazwał śmierć siostrą, robił to leżąc na klepisku i wiedząc, że mówi o sobie.

Co dokładnie ogłosił Kościół

Dziesiątego stycznia 2026 roku Penitencjaria Apostolska wydała dekret, którym papież Leon XIV ogłosił Jubileuszowy Rok świętego Franciszka. Okno jest roczne: od 10 stycznia 2026 do 10 stycznia 2027. Nie chodzi więc o jeden dzień w październiku, tylko o dwanaście miesięcy.

Sama rocznica śmierci nie stoi zresztą w tym dekrecie osobno. Ostatnie lata były w zakonie ciągiem osiemsetleci: szopka w Greccio, Pieśń stworzeń, stygmaty na La Vernie. Rok 1226 zamyka ten ciąg, bo zamyka jego życie.

W dekrecie nie ma za to czegoś, co krąży po internecie. Chodzi o wersję, że 2026 to „osiemset lat od napisania Testamentu”. Rachunek się zgadza, Franciszek podyktował go w tym samym roku, ale takiej rocznicy Kościół nie ogłaszał, a źródła spierają się nawet o to, gdzie i kiedy dokładnie tekst powstał. Trzymamy się tego, co stoi w dekrecie.

Ton, który nas zaskoczył

Spodziewaliśmy się fanfar. Oficjalna strona obchodów mówi wprost, że rocznicę raczej wspomina, niż świętuje. Ogólnopolskie obchody wypadły w maju na Górze świętej Anny, przez trzy dni, z generałami trzech zakonów franciszkańskich, wywodzących się z jednego Zakonu Braci Mniejszych; relikwie były wystawione w dolnym kościele Bazyliki św. Franciszka w Asyżu przez miesiąc na przełomie lutego i marca. Oba terminy już minęły i przeszły spokojnie.

Największy punkt roku wypadł w nocy z 3 na 4 października, w godzinach jego śmierci. Kościoły franciszkańskie odprawiają wtedy Transitus i to nabożeństwo jest tak samo ciche: bez kazania, czyta się opis ostatniego wieczoru, śpiewa tę zwrotkę i na tym modlitwa się kończy.

Świece palące się na kamiennej półce w ciemnym, pustym wnętrzu
Transitus odprawia się po zmroku, w godzinach jego śmierci - stąd światło świec zamiast dziennego.

Po co my w to weszliśmy

Nagrywaliśmy w środku tego roku, między jednym terminem a drugim, w miejscach, o których mówią odcinki. Nie dlatego, że okrągła liczba sama z siebie coś załatwia. Jest pretekstem, żeby wrócić do człowieka, o którym wszyscy słyszeli i o którym mało kto wie cokolwiek poza ptakami i wilkiem. Biedaczyna z Asyżu to przydomek, który przylgnął do niego tak mocno, że przykrywa resztę życiorysu.

Jeśli ta rocznica ma sens poza kalendarzem, to chyba taki: osiemset lat później wciąż opłaca się zapytać, dlaczego akurat jego ostatni wieczór ludzie odtwarzają co roku o tej samej godzinie. I co takiego zobaczył człowiek, który umierając miał ochotę śpiewać.

Odpowiedzi nie podajemy. Serię zaczynamy od miejsca, w którym wieszano ludzi, i przez dwanaście odcinków idziemy tam, gdzie to się kończy: w glinianej chacie, przy pieśni o siostrze śmierci.

800-lecie śmierci św. Franciszka: pytania i odpowiedzi

Ile lat miał święty Franciszek, gdy umarł?

Czterdzieści cztery. Franciszek z Asyżu zmarł wieczorem 3 października 1226 roku w Porcjunkuli pod Asyżem.

Czy rok 2026 jest Rokiem św. Franciszka?

Tak. Dekretem Penitencjarii Apostolskiej z 10 stycznia 2026 roku papież Leon XIV ogłosił Jubileuszowy Rok św. Franciszka. Trwa od 10 stycznia 2026 do 10 stycznia 2027.

Jak zmarł Franciszek z Asyżu?

Prawie niewidomy i schorowany, przy Porcjunkuli, w otoczeniu braci. Według przekazu w ostatnich dniach dopisał do Pieśni słonecznej zwrotkę o siostrze śmierci i zaśpiewał ją razem z braćmi.

Jak obchodzi się rocznicę śmierci św. Franciszka?

Transitusem. W nocy z 3 na 4 października, w godzinach jego śmierci, kościoły franciszkańskie odprawiają nabożeństwo bez kazania: czyta się opis ostatniego wieczoru i śpiewa zwrotkę o siostrze śmierci. Od 2026 roku 4 października jest też we Włoszech świętem państwowym, a Rok jubileuszowy trwa do 10 stycznia 2027.