Posłuchaj zamiast czytać
Testament ma dziewięćset pięćdziesiąt pięć słów. Franciszek podyktował go w 1226 roku, na kilka tygodni przed śmiercią, i chciał, żeby czytano go na kapitułach razem z Regułą. Zastrzega się przy tym od razu, że nie pisze nowej reguły.
Kto tu mówi
Polskie wydania otwierają ten tekst zdaniem, które zaczyna się od zaimka.
„Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty.”Testament, wydanie Ligatur 2008
Abp Grzegorz Ryś zwraca uwagę, że w oryginale szyk jest inny: „Pan dał mi, bratu Franciszkowi”. Różnica wygląda na drobiazg tłumacza, dopóki nie przeczyta się reszty. Każdy kolejny akapit Testamentu zaczyna się tym samym zwrotem: „Potem dał mi Pan”, „Pan dał mi w kościołach taką wiarę”, „Pan objawił mi”. Podmiotem jest Bóg, a Franciszek stoi w celowniku.
Przy pierwszym szyku tekst brzmi jak podsumowanie życia. Przy drugim jak lista rzeczy, których ten człowiek sam sobie nie dał.
Czego zabrania
Ostatnie zdania Testamentu są rozporządzeniem. Franciszek, który przez całe życie oddawał wszystko, na końcu pilnuje jednej rzeczy: żeby jego słów nie tłumaczono.
„A ministrowi generalnemu i wszystkim innym ministrom i kustoszom zabraniam na mocy posłuszeństwa cokolwiek do tych słów dodawać lub ujmować.”Testament, wydanie Ligatur 2008
Kilka linijek dalej idzie jeszcze dalej i zakazuje wprowadzania wyjaśnień: „niech nie mówią: «Tak należy je rozumieć»”. Prosi, żeby słowa zostały proste, bo tak zostały dane. Tekst, który sam broni się przed komentarzem, stawia w niewygodnej pozycji każdego, kto o nim pisze.
Czego w nim nie ma
Nie ma ani jednego cudu. Nie ma stygmatów, które dostał dwa lata wcześniej, ani kazania do ptaków, ani wilka z Gubbio. Nie ma też ani słowa o odpustach.
Jest za to widok trędowatych, który wydawał mu się przykry, i zdanie o tym, że to, co gorzkie, zmieniło mu się w słodycz duszy i ciała. Jest praca własnymi rękami i prośba o jałmużnę od drzwi do drzwi, gdy za pracę nie zapłacą. Jest jedna tunika „połatana od spodu i z wierzchu”. Większość tego tekstu to rzeczy zwykłe.
Cały Testament mieści się na kilku ekranach i można go przeczytać w kwadrans. Pytanie, które zostaje po lekturze, dotyczy właśnie tego pierwszego wersu: czy własne życie dałoby się opowiedzieć w tym drugim szyku.
