Najdłuższy z nich mieści się na pół strony
←  Czytelnia

Źródło

Najdłuższy z nich mieści się na pół strony

Dwadzieścia osiem tekstów, które Franciszek zostawił braciom. Najkrótszy ma dwa zdania i mówi o bracie, który nie może się odwdzięczyć.

Michał Paczuła · niedziela 6 września  ·  2 min czytania  ·  2:47 słuchania

Posłuchaj zamiast czytać

2:47

Napomnienia to dwadzieścia osiem osobnych tekstów. Każdy ma własny tytuł i każdy da się przeczytać osobno. Razem jest ich mniej niż piętnaście tysięcy znaków, czyli tyle, co średni artykuł.

Najkrótsze

Dwudzieste czwarte ma sto trzydzieści sześć znaków. W całości brzmi tak:

„Błogosławiony sługa, który tak kochałby swego brata chorego, który nie może mu oddać przysługi, jak kocha zdrowego, który może mu pomóc.”Napomnienie 24, wydanie Ligatur 2008

Nie ma tu wstępu ani wniosku. Jest jedno zdanie z warunkiem w środku, i cała jego waga siedzi w tym, kto nie może się odwdzięczyć.

Dwa razy ten sam tytuł

Dwudzieste czwarte i dwudzieste piąte noszą w wydaniu ten sam tytuł: „Prawdziwa miłość”. To nie jest pomyłka składu. Pierwsze mówi o bracie chorym, drugie o bracie nieobecnym, o którym mówi się coś, czego nie powiedziałoby się przy nim.

„Błogosławiony sługa, który tak kochałby i szanował swego brata będącego daleko od niego, jak gdyby był z nim i nie mówiłby w jego nieobecności tego, czego nie mógłby powiedzieć z miłością w jego obecności.”Napomnienie 25, wydanie Ligatur 2008

Jedyne, które jest listą

Dwudzieste siódme wyłamuje się z formy pozostałych. Zamiast błogosławieństwa idzie sześć zdań zbudowanych tak samo, jedno po drugim.

„Gdzie jest miłość i mądrość, tam nie ma ani bojaźni, ani niewiedzy. Gdzie jest cierpliwość i pokora, tam nie ma gniewu, ani zamętu. Gdzie jest ubóstwo z radością, tam nie ma ani chciwości, ani skąpstwa.”Napomnienie 27, wydanie Ligatur 2008

Najdłuższe

Pierwsze jest wyjątkiem po drugiej stronie: dwa i pół tysiąca znaków, pięć akapitów, gęsto tkanych cytatami z Ewangelii Jana. Reszta zbioru nie wygląda już tak ani razu. Po nim długości spadają i większość tekstów mieści się w kilku zdaniach.

Człowiek, który to dyktował, nie pisał traktatu. Pisał zdania do zapamiętania przez ludzi, którzy mieszkali obok niego i nie mieli w ręku książki. Czytane po kolei, jedno po drugim, brzmią jak rozmowa prowadzona przez kogoś, kto wie, że długie tłumaczenie i tak przepadnie.

Wszystkie dwadzieścia osiem stoi na tej stronie w całości. Najkrótsze cztery przeczytasz szybciej niż ten akapit.